|
Urodziłem się w małej wiosce Gołębice (dzisiaj –dzielnica Sandomierza) w 1945 roku.
W latach mojej wczesnej młodości nie miałem możliwości ani zachęty ze strony dorosłych do uprawiania sporty wyczynowego. Wówczas moje spotkanie ze sportem to tzw. „sport podwórkowy”. Kopanie piłki z kolegami na okolicznych podwórkach i placach, pływanie w Wiśle a zimą jazda na sankach, nartach i łyżwach.
Dopiero w ogólniaku mogłem poczuć, smak prawdziwego sportu, grając w koszykówkę w szkolnej drużynie. W okresie studiów w Krakowie, uprawianie sportu zeszło na dalszy plan bo większość mojego czasu wówczas zajmowała nauka. Dopiero po ukończeniu Akademii Górniczo-Hutniczej i powrocie do rodzinnego miasta –Sandomierza, powróciłem do koszykówki, grając dwa lata w drużynie - Wisła Sandomierz.
Wyjazd do Libii w 1975 roku na 5-cio letni kontrakt wraz z rodziną przerwał moje spotkanie ze sportem klubowym.
W Libii oddałem się kolejnej mojej pasjii – swobodnym nurkowaniu z kuszą i łowienie ryb na kuszę. Pięć lat podwodnych wrażeń i wędkarskich trofeów, wspominam do dzisiaj z wielkim sentymentem. Efektem spotkania z podwodnym światem było ukończenie kursu (już w USA) na płetwonurka – Open Water Divers, zakończonego uzyskaniem licencji. Przygoda z amatorskim nurkowaniem trwa do dzisiaj. Miałem okazje nurkować na Bahamas, Republice Dominikany, Turks & Caicos oraz w Meksyku.
Ale chyba największą moją pasją od najmłodszych lat, którą się „zaraziłem” od sąsiada moich rodziców, było wędkrstwo. Towarzyszy mi ono nieprzerwanie od wczesnego dzieciństwa aż do dnia dzisiejszego. Miałem okazję wędkować w Polsce, Hiszpani, Grecjii, USA (także na Alasce i Hawajach), Republice Dominikany, Peru i Meksyku. Ukoronowaniem mojej wędkarskiej pasjii było zdobycie złotego medalu w wędkarstwie spławikowym, na XIV Światowych Igrzyskach Polonijnych w Toruniu w 2009 roku, na które wyjechałem w ekipie PASA (organizacja skupiająca polonijnych sportowców w USA).
O kilkunastu lat wspólnie z przyjaciółmi i rodziną w miarę możliwości czasowych podróżujemy po różnych krajach, bo poznawanie nowych kultur, krajów i pięknych zakatków przyrody, przynosi zapewne wszystkim ludziom wiele osobisych wspomnień, które pamięta się bardzo długo – niekiedy na zawsze.
Mimo, że nie jestem żeglarzem to miałem okazje uczestniczyc dotychczas w 3-ch rejsach, bo miłość do morza to chyba kolejna pasja, którą nie dokońca udało mi się spełnić.
|